wtorek, 22 sierpnia 2017

14) Dominika Olbrych - Biała










Tytuł: Biała
Autor: Dominika Olbrych
Liczba stron: 354
Data wydania: 23 stycznia 2017
Wydawnictwo: Oficynka













   Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, drogi czytelniku, jak to jest żyć czując ciągłą presję? Nieustanne uczucie, że ktoś na Ciebie liczy, że los ludzi leży w Twoich rękach... A jedynym sposobem by z tym żyć, jest dalsze trwanie w kłamstwie, które to wszystko wywołało... Jakbyś się poczuł? Co byś zrobił?

   „Biała” autorstwa Dominiki Olbrych to powieść, która połyka czytelnika. Opowiada ona o dziewczynie, która zostaje wciągnięta w wir nieuchronnych zdarzeń, a jej jedyną nadzieją jest brnięcie coraz głębiej i stawienie czoła przeciwnościom. W świecie Heliasu raz na wiele tysięcy lat pojawia się Wybraniec, od którego zależy los całej krainy. Nękana przez Złych pod wodzą Rejgasa, czeka na wybawienie. Przez zbieg okoliczności jej los leży w rękach Simii, która również wyróżnia się pośród innych ludzi i tak jak Wybraniec jest wyjątkowa. Ich drogi przecinają się ze sobą w niespodziewany sposób. Dziewczyna zgadza się kłamać dla niego i tak zaczyna się cała opowieść. Czy tej dwójce uda się przeciwstawić siłom zła? Czy będą w stanie postawić dobro Haliasu wyżej niż dobro najbliższych? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w pierwszym tomie sagi autorstwa Dominiki Olbrych!

   Autorka prezentuje nam świat pełen magii. Mieszkańcy Heliasanu to ludzie obdarzeni mocą, każdy z nich ma wyjątkowy dar. Jednak nie Simia, piękna dziewczyna, która nie posiada ani krzty magii, co czyni ją jedyną w swoim rodzaju istotą zwaną Białą. Musi ona ukrywać to kim jest, ponieważ obawia się reakcji innych ludzi. Po spotkaniu z Wybrańcem zaczyna rozumieć swoją rolę w otaczającym ją świecie. Wir zdarzeń zaprowadza ją w nieznane miejsca, w których kryją się kolejni wrogowie.

   Bohaterowie wykreowani przez Dominikę Olbrych są ciekawi, jednak nie porywający. Przez całą książkę czułam się zagubiona, ponieważ nie widziałam powodów ich zachowań. Raz robili coś co doskonale pasowało do ich charakteru, by zaraz później zrobić coś nieoczekiwanego bez najmniejszego uargumentowania.

   Dominika Olbrych miała genialny pomysł na fabułę, a wykreowany przez nią świat po prostu mnie zauroczył. Jedyne czego mi tutaj zabrakło to więcej opisów samej natury i przeżyć postaci. To prawda, mieliśmy tutaj opisane rozterki Simii, lecz były to pojedyncze zdania, które czasami nikły w całym tekście. Brakowało opisu mimiki, takiego dopełnienia postaci. Czułam się, jakby autorka po prostu ich nie dopieściła przez co czasami wydawały mi się płaskie i jednowymiarowe.


   Styl w jakim napisana jest książka pod tytułem „Biała” sprawił, że była to lekka, przyjemna i wciągająca lektura. Jednak często czułam się zdezorientowana. Autorka co jakiś czas przeskakiwała z jednej sceny w kolejną, bez żadnego uprzedzenia. Zmiana scenerii nie była nawet zaznaczona oddzielnym akapitem! Przykładem może być sytuacja, w której to bohaterowie rozmawiają w gospodzie po czym w samym środku dialogu przeskakują na dwór.

„-Czekam na ciebie na ulicy – powiedziała do niego (…) - Tylko pospiesz się, bo nie będę czekać wiecznie.
-Tak jest, mała.
-Naprawdę musiałaś wyjść na ten mróz? - zapytał ją z powątpiewaniem, gdy tylko wystawił głowę za drzwi gospody”

   Takie „błędy” sprawiały, iż miejscami się zniechęcałam, lecz pytania kłębiące się w mojej głowie i ciekawość nie dały mi odłożyć tej książki. Również wątek miłosny sprawił, że sceny, w których występował czytałam z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Jest to zdecydowanie plus, a tej parze mówię zdecydowane TAK!
Sama okładka urzeka i zachęca po sięgnięcie za tę powieść. Wielkim plusem jest słowniczek pojęć na końcu, który ułatwia wgłębienie się w krainę Heliasu.

   Podsumowując „Biała” pióra Dominiki Olbrych to magiczna opowieść o odwadze, miłości i cenie jaką trzeba ponieść za wolność. Autorka powinna skupić się bardziej na kreacji bohaterów oraz przywiązać większą uwagę do stylu i błędów, które wymieniłam powyżej. Moim zdaniem jest to zdecydowanie dobra powieść, a pani Olbrych można wybaczyć te wpadki pod warunkiem, że w kontynuacji zostaną one poprawione. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy Simii, Fala i Rosa!



Moja ocena: 7/10


Aelin Ether

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

13) Sir Arthur Conan Doyle - Pies Baskerville'ów










Tytuł: Pies Baskerville"ów
Autor: Sir Arthur Conan Doyle
Liczba stron: 180
Data wydania: 14 czerwca 2017
Wydawnictwo: MG











   „Pies Baskerville'ów” to kryminał opowiadający o kolejnym fascynującym śledztwie słynnego detektywa Sherlocka Holmesa i jego prawej ręki doktora Watsona. Będąc wielką fanką i miłośniczką tego niecodziennego detektywa postanowiłam sięgnąć po ten tytuł, pamiętając moje poprzednie spotkanie z opowieściami sir Arthura Conana Doyle'a.
Kryminały od początku porwały moje serce. Od seriali przeszłam do książek i tak, ponad rok temu po raz pierwszy zetknęłam się z dziełem sir Arthura Conana Doyle'a. Widząc wpierw serial o niesamowitym Sherlocku Holmesie miałam jako takie pojęcie i zarys każdej z historii. Wtedy książki nie wzbudziły mojego zachwytu, lecz uznałam je za ciekawe i szybko zapomniałam o pisanych historiach detektywa, który wzbudził mój podziw swoim nietuzinkowym sposobem rozwiązywania zagadek i bystrością. Z radością więc przyjęłam fakt, że dane mi będzie zrecenzować „Psa Baskerville'ów” w nowym wydaniu.

   Zanim przejdę do wnętrza, chciałabym wyrazić swój zachwyt tym nowym wydaniem. Wydawnictwo MG postawiło na prostotę. Okładka przyciąga spojrzenie swoimi ciemnymi kolorami zwiastującymi grozę. Książkę czyta się wygodnie i ze spokojem, bowiem trudno jest zniszczyć to wydanie, dzięki na wpół twardej oprawie. Czcionka zachwyciła mnie i sprawiła, że moje oczy szybko i sprawnie sunęły po tekście.

   Jak to mówią: „Nie oceniaj książki po okładce” toteż po moim zachwycie, gdy tylko odpakowałam ten tytuł postanowiłam odłożyć ją na kilka dni, aby nie troszkę ochłonąć. Zabierając się za nią w jeden z deszczowych dni nie spodziewałam się takiej dawki klimatu, jaka została mi zaserwowana. Wnet zostałam wciągnięta w ciekawą i lekką historię o rodowej klątwie, której sam Sherlock Holmes początkowo nie docenia. Detektywowi zostaje przedstawiona osiemnastowieczna historia rodu Baskerville'ów. Piękna dziewczyna z sąsiedztwa zostaje porwana przez Hugona Baskervilla. Jej udaje się uciec, jednak sam Hugon ginie podczas pościgu. Wtedy też po raz pierwszy widziana jest bestia, która od tamtej pory staje się straszliwym fatum rodu. Wielu Baskerville'ów ginie potem śmiercią gwałtowną i tragiczną, a wszystkim obarczany jest ów pies. Holmes bagatelizuje sprawę, jednak zagrożenie staje się bardziej współczesne, gdy w tajemniczych okolicznościach ginie Charles Baskerville. I tak zaczyna się budząca grozę historia, która potrafi porwać czytelnika i nie wypuścić ze swoich szponów przez długie godziny.

   Narrator – doktor Watson – prowadzi nas w sposób ciekawy poprzez śledztwo. W „Psie Baskerville'ów” dostrzec możemy wielowątkowość. Tajemnica, groza i klimat towarzyszą nam do ostatnich rozdziałów. Książka mimo swojej niewielkiej objętości ukazuje kunszt sir Arthra Conana Doyle'a. Czytelnik zostaje wrzucony w sam środek świata spowitego tajemnicą. Autor doskonale dobiera krajobraz do wydarzeń. Podczas lektury znajdujemy się na omglonych wrzosowiskach czy w ruinach, dodających klimatu grozy całej historii.

   Ciekawym zabiegiem było przesunięcie samego Sherlocka Holmesa na dalszy tor. W „Pisie Baskerville'ów” to doktor Watson odgrywa pierwsze skrzypce wodząc czytelnika za nos. Oczywiście dostajemy tutaj dawkę kultowego już Sherlocka. Nie zabrakło w tej książce błyskotliwości Holmesa, ciekawości Watsona oraz typowej dla kryminałów intrygi. W samej opowieści spotykamy się również z fragmentami listów czy retrospekcjami, które wprowadzają nas coraz głębiej w opisywany świat pełen tajemnic. Jak zwykle zaskoczenie i sposób rozwiązania zagadki zachwycił mnie.


   „Pies Baskerville'ów” to doskonała lekka lektura. Sir Arthur Conan Doyle mistrzowsko zaplanował całą historię. Nie brakuje w niej inteligentnego Sherlocka i charyzmatycznego Watsona. Wznowienie tego tytułu to doskonała okazja do zapoznania się z klasykiem i doświadczenia na własnej skórze kunsztu autora. Wszystkim, którzy tylko słyszeli o Sherlocku Holmesie radzę ją przeczytać, zaś ludzi zapoznanych z tą postacią dzięki serialowi - wyganiam do sklepu bądź biblioteki i rozkazuje zapoznać się z tym tytułem, ponieważ zdecydowanie warto.




Moja ocena: 7/10


Aelin Ether

piątek, 14 lipca 2017

12) Maggie Stiefvater - Wyścig śmierci





Tytuł: Wyścig śmierci
Autor: Maggie Stiegvater
Liczba stron: 496
Data wydania: 6 kwietnia 2017
Wydawnictwo: YA!
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel











   "Wyścig śmierci" pióra Maggie Stiefvater opowiada historię dwójki nastolatków Puck i Seana, biorących udział w Wyścigu Skorpiona. Ów zawody są śmiertelnie niebezpieczną zabawą, w której zwycięzca może być tylko jeden, lecz niejedna może zginąć. Ścigający dosiadają niezwykłych koni. Each uisce to krwiożercze konie wodne, wyłaniające się z morza w okolicach listopada. Puck, a raczej Kate Connolly decyduje się na wystartowanie pod wpływem chwili. Mimo tego co spotkało jej rodziców, dziewczyna bierze udział w niebezpiecznym wyścigu, w którym może podzielić los matki i ojca. Sean Kendrick jest czterokrotnym zwycięzcą Wyścigów i jedyną osobą, której konie na prawdę się słuchają. Jako jedyny potrafi nad nimi zapanować co daje mu przewagę w zawodach. Losy tej dwójki krzyżują się na kartach powieści, która nie do końca sprostała moim oczekiwaniom.

   Maggie Stiefvater można kojarzyć z takich tytułów, jak cykl pt. "Wilkołaki z Mercy Falls" lub serii "Król Kruków". Sięgając po kolejną historię tej autorki spodziewałam się podobnych klimatów - tajemnicy, romansu i wartkiej akcji. W swoich powieściach autorka nawiązuje do mitów i legend. Jednak zamiast ściśle trzymać się schematów, bawi się, modyfikuje i wyrzuca z nich coś, co jej zdaniem tam nie pasuje. Tak powstaje jej własna historia, luźna interpretacja, która w cyklu o Królu Kruków urzekła mnie i oczarowała. 

   Zamiast spodziewanej się przeze mnie wartkiej akcji dostałam coś w rodzaju ciągnącej się w nieskończoność historii i rozważań. Sięgając po ten tytuł, liczyłam na przyjemne fantasy, jednak to co czytałam przypominało mi bardziej obyczajówkę z elementami magicznymi. Od kilkunastu pierwszych stron miałam wrażenie, że autorka za bardzo skupia się na dylematach i życiu postaci. Z niecierpliwością czekałam na tytułowy wyścig, a kiedy w końcu go otrzymałam dostałam około 20 stron pasjonującego opisu, po którym nastąpił powrót do “szarej” rzeczywistości.

   Mimo lekkiego stylu autorki książkę czytało mi się na prawdę słabo. Pomysł na historię o krwiożerczych koniach przypadł mi do gustu, jednak Maggie Stievater nie wykorzystała w pełni jej potencjału. Tak jak wspominałam zabrakło mi tej magi i fantastyki, której jest pełno w jej innych powieściach. Zabrakło mi tego czegoś. Niektóre opisy i porównania ciągle się powtarzały.

   Akcji jako takiej nie było. Oprócz wspominanych 20 stron wyścigu czytelnik ma do czynienia z opisem jazdy konnej, morza i plaży. Dodatkowo autorka ofiaruje nam wspomnienia głównych bohaterów i przygotowania do Wyścigu Skorpiona.

   Plusem tej powieści jest sposób w jakim zostały przedstawione konie. Czasami czułam się, jakbym czytała książkę poświęconą tylko im, gdzie to właśnie te zwierzęta odgrywają główną rolę. Opisy jazdy konnej były ciekawe, barwne i wyróżniające się. Jako, że nigdy nie siedziałam w siodle było to dla mnie miłe przeżycie, móc wyobrazić sobie jak to jest.

 Bohaterowie książki to kolejny minus. Sean to typowy sportowiec. Korzystać ze swoich umiejętności umie, z mózgu nie za bardzo. Each uisce są dla niego najważniejsze i czasami zachowuje się, jakby te krwiożercze zwierzęta były zwykłymi małymi kotkami. Wyścig to jedyny czas, w którym wyrywa się z monotonnej pracy w stajni i zaczyna czuć, że żyje. Kate zaś to sama zagadka. Nie wiadomo ile ma lat, ani tak na prawdę co skusiło ją do wzięcia udziału w konkursie. Wiemy o niej, że jej rodzice umarli, zostawiając ją z braćmi. Nie jest ciekawa świata poza wyspą, ponieważ się go boi, co jest trochę dziwne, zwłaszcza, że bierze udział w wyścigu, w którym może zginąć. 

   Podsumowując, po autorce spodziewałam się o wiele więcej. “Wyścig śmierci” jest monotonny i nudny, a jego jedynym plusem są opisy koni i each uisce. Styl autorki nie jest zły tak samo jak pomysł, aczkolwiek jego potencjał w moim odczuciu został zmarnowany. Jest to książka, która przypadnie do gustu starszym dzieciom lub pasjonatom jazdy konnej, jednak dla młodzieży czy dorosłych nie będzie dobra. Można tylko zastanawiać się, jakby wyglądała historia Puck i Seana, gdyby autorka postarała się bardziej i zamiast skupiać się na przygotowaniach, skupiłaby się na tytułowym wyścigu.



Za możliwość przeczytania dziękuje stronie sztukater.pl



Moja ocena: 2/10





12 lipca 2017
Aelin Ether

środa, 12 lipca 2017

11) Leigh Bardugo - Królestwo kanciarzy

 






Tytuł: Królestwo Kanciarzy
Autor: Leigh Bardugo
Liczba stron: 608
Data wydania: 29 marca 2017
Wydawnictwo: MAG
Cykl: Szóstka wron (Tom 2)










    Po fenomenalnej pierwszej części czas na kontynuację przygód Kaza Brekkera i jego ekipy od brudnej roboty. Zasadzki, sztuczki, walka i tajemnice - wszystko to znajdziecie w "Królestwie Kanciarzy" pióra Leigh Bardugo.

   Oszukani i zdradzeni, Kaz Brekker wraz z drużyną muszą się zmierzyć z kolejnymi przeciwnościami. Wydawałoby się, że po skoku na Lodowy Dwór nic nie będzie w stanie ich pokonać. Jednak życie napisało im inny scenariusz. Nasze wrony będą musiały zmierzyć się nie tylko ze swoimi wrogami, lecz także z demonami nękającymi ich duszę. Walka będzie nie fair, ale od kiedy życie jest fair?

   Historia, którą przekazuje kontynuacja "Szóstki wron" wciąga od pierwszych stron. Jak zwykle Leigh Bardugo potrafi sprawić, że czytelnik zostaje pochłonięty przez wir zdarzeń i barwny świat. W kontynuacji dostajemy jeszcze więcej tajemnic i oszustw. Powieść ta przesiąknięta jest wydarzeniami! Z początku bałam się rozczarowania, po tak świetnym rozpoczęciu serii miałam niemałe oczekiwania względem "Królestwa Kanciarzy", jednak moje obawy zniknęły po kilku kartkach. Książka wciąga i sprawia, że biorąc ją do ręki, musimy pogodzić się z godzinami wyjętymi z życia, ponieważ to tytuł z rodzaju tych, które prędko nie wypuszczają ze swoich objęć.

   „Królestwo Kanciarzy” zachwyca nie tylko pięknym wydaniem, w którym od razu się zakochałam, lecz również wnętrzem i stylem autorki. Leigh Bardugo wprowadza czytelnika w świat pełen magii i intrygi. Dynamiczne, plastyczne opisy pozwalają wyobrazić sobie każdy szczegół. Jednak nie ukrywam, że czasami było ich za dużo i przeskakiwałam kilka linijek, aby znów dać się porwać w wir wydarzeń. Autorka w umiejętny sposób bawi się zwrotami akcji.

   Moim ulubionym elementem w tej historii jest wątek walki o władzę. Widzimy,co kieruje ludźmi, którzy chcą ją zdobyć i ile są w stanie poświęcić, by osiągnąć swój cel. Cała fabuła to ostra jazda bez trzymanki. Genialny i tajemniczy Kaz, sprytna Inej, ciekawa Nina, Jasper, Matthias i Wylan gwarantują nam całą gamę emocji. Smutek, radość, strach i zwątpienie.

   Bohaterowie to jeden z atutów tej historii. Mamy tutaj wachlarz charakterów – tak różnych, ale jednocześnie podobnych. To dziwne, jak skrajne przeciwieństwa potrafią mieć ten sam cel. Leigh Bardugo wykreowała naprawdę ciekawych bohaterów, nad którymi można myśleć dniami. Moim ulubieńcem pozostał tajemniczy Kaz, który zajmuje specjalne miejsce w moim serduszku pełnym postaci literackich. „Królestwo Kanciarzy” to zbiór mocnych charakterów. Autorka musiała spędzić wiele godzin, zastanawiając się nad każdą z postaci, ponieważ w tej powieści nie ma ani jednej podobnej osobowości. Dla takich książek i dla takich bohaterów warto poświęcić swój czas.

    Podsumowując to wszystko, książkę czyta się świetnie i szybko. Ciekawe postacie, przyjemny język autorki i cudowny pomysł na fabułę to plusy, które sprawiły, że „Królestwo Kanciarzy” stało się jedną z moich ulubionych książek. Leigh Bardugo i tym razem postarała się i przekazała w przyjemny sposób losy Zjawy, Kaza i reszty ekipy. Powieść porywa czytelnika i nie wypuszcza ze swoich objęć, aż do ostatniej strony. Jest mi smutno, że to już koniec mojej przygody z tymi bohaterami i w głębi duszy mam nadzieje, że autorka jednak zmieni zdanie i napisze o nich coś jeszcze. 

   Świat Girszy pochłonął mnie jak kiedyś świat Harry'ego Pottera. Jestem zaskoczona i szczęśliwa, że w czasach, w których powstaje, tak dużo powieści można znaleźć jeszcze coś pomysłowego, oryginalnego i tak szalenie wciągającego.



„W Ketterdamie nie ma dobrych ludzi – odparł Kaz. – Klimat im nie służy.”



Za możliwość przeczytania dziękuje stronie sztukater.pl


Moja ocena: 10/10




12 lipiec 2017
Aelin Ether

środa, 26 kwietnia 2017

10) Neal Shusterman - Głębia Challengera

Dzisiejsza recenzja nie byłaby możliwa bez współpracy ze stroną sztukater.pl

  







Tytuł: Głębia Challengera
Autor: Neal Shusterman
Liczba stron: 327
Data wydania: 15 marca 2017
Wydawnictwo YA!
Tłumaczenie: Rafał Lisowski











   Powieść Neal'a Shusterman'a pod tytułem „Głębia Challengera” to opowieść o chłopcu popadającym coraz głębiej w odmęty choroby psychicznej. Caden Bosch to zdolny licealista, który pewnego dnia zaczyna się dziwnie zachowywać. Jego rysunki zaczynają przybierać kształt bazgrołów, a on sam czuje, że przelewa na papier to, co myśli. Caden zaczyna żyć w dwóch światach i wie tylko jedno – nie może być pewien wszystkiego, co widzi.

   Historia oparta jest na doświadczeniach Brendana Shusterman'a, czyli syna autora. W książce oprócz litego tekstu możemy zauważyć właśnie jego rysunki, które doskonale dopełniają całą opowieść. Sam tytuł doskonale oddaje problematykę książki, ponieważ Głębia Challengera to najgłębiej położone miejsce w Rowie Mariańskim. Ocean, po którym podróżuje główny bohater, jest bezkresny. Potrafi być zarówno wzburzony, jak i spokojny – zupełnie jak myśli Caden'a. Gdzieś tam w tytułowej głębi znajduje się punkt bez odwrotu, całkowite zatracenia, dno... Całą podróż odbieram jako metaforę umysłu młodego Bosh'a. Choroba psychiczna, na którą zapada Caden jest nie tylko przerażająca, ale też fascynująca. Bohater z rozdziału na rozdział jest bliżej owej głębi swojego umysłu, spada i spada... Udaje, że dołączył do szkolnej drużyny, aby błądzić godzinami po mieście i pogrążać się w myślach. Fabuła książki zdecydowanie mnie ujęła, jednak miejscami nie mogłam przebrnąć przez kolejne kartki. „Głębia Challengera” to mocna i ciężka powieść, jednak zdecydowanie warta przeczytania. Uczy i zmusza do zastanowienia, jednocześnie przestrzegając. Dostrzegamy w niej zmienność życia, a przede wszystkim potęgę ludzkiego umysłu.

   W powieści występuje wiele ciekawie wykreowanych postaci. Jedną z moich ulubionych była papuga. Czytelnik podczas lektury, nie do końca może być pewny czy jest to bohater negatywny i pozytywny. Wiele czynników wpłynęło na to, że zaraz oprócz Cadena to właśnie ona przychodzi mi na myśl. Papuga to jeden z promyczków, w owej powieści. Choć nie do końca można powiedzieć, że przypadła mi do gustu, zdecydowanie zapamiętam ją jako dość specyficzne zwierze. Sam główny bohater to postać tajemnicza. Ujmuje nie tylko bezradnością, lecz także samym swoim niezłomnym charakterem. Jego myśli, umieszczone na kartach powieści, wspaniale oddają całokształt tej postaci.
Samo cudowne wydanie wprawia w melancholię swoimi barwami. Na żywo okładka wygląda jeszcze piękniej. Tak jak już wspomniałam, na kartach powieści, możemy zobaczyć rysunki Brendana Shusterman'a, które dodają kolorytu całej historii.

   Nie do końca jestem zadowolona z owej powieści, jednak nie mogę powiedzieć, że jest ona zła. Jest to powieść skierowana do młodzieży, jednak myślę, że wszyscy odnajdą coś dla siebie. Podziwiam autora za to, że był w stanie wrócić do tak trudnego okresu w swoim życiu i podzielić się tą historią ze światem. Mocnym punktem tej powieści jest zestawienie dwóch światów Cadena, w pewnym momencie ciężko mi było odróżnić prawdę od fikcji.

   „Głębia Challengera” to powieść wyjątkowa i klimatyczna. Napisana ciekawym stylem, miejscami może ciężka, lecz zdecydowanie warta polecenia. Dzięki niej możemy poczuć szaleństwo i niemoc, która ogarnia osoby chore psychicznie. Skłania do refleksji, miejscami bawi, lecz przeważnie napawa strachem. Historia, jak i rysunki tworzą razem klimatyczną całość, która sprawi, że Caden zostanie w Twoim umyśle na długo. Polecam tę książkę wszystkim osobom takim jak ja, które chcą zanurzyć się w głębiny ludzkiego umysłu.



Aelin, 26 kwiecień 2017 rok

sobota, 25 marca 2017

Book Haul #2

   W dzisiejszym poście, chciałabym Wam pokazać moje ostatnie książkowe zdobycze z okresu luty-marzec 2017. Zapraszam!













   Tak prezentuje się cały stosik, który przeraża mnie swoim rozmiarem. Jednym z moich postanowień noworocznych było ograniczenie zakupu książek, jak widać, marnie mi to wyszło.

 1) Morgan Rhodes - Upadające Królestwa
 2) Celine Kiernan - Zatruty tron
 3) Katy Reichs & Brendan Reichs - Wirusy I

Te trzy tytuły zakupiłam za niecałe 40 zł! Któregoś dnia wracając do szkoły, zajrzałam do księgarni i nie mogłam się oprzeć. "Upadające Królestwa" bardzo mnie zaciekawiły i myślę, że niedługo się za nie zabiorę.









4) Diana Gabaldon - Obca
5) S.J Kincaid - Diabolika
6) Tarryn Fisher - Margo
7) Veronica Roth - Naznaczeni śmiercią


Na "Obcą" pióra pani Gabaldon bardzo długo polowałam, a gdy tylko dostałam informację, że jest dostępna, w którymś ze sklepów internetowych od razu pobiegłam złożyć zamówienie!
"Margo" ujęła mnie przede wszystkim okładką, która jest cudownie matowa w realnym świecie, zaś "Diabolika" to pozycja, na którą od dawna czekałam ( mam nadzieję, że się nie zawiodę!). Kolejna książka Veronici Roth została zakupiona raczej z ciekawości niż powalającego opisu z tyłu, który niezbyt mnie zaskoczył. Chcę zobaczyć czy autorka choć trochę poprawiła swój styl i sposób kreacji postaci, które w serii "Niezgodna" były dla mnie jednowymiarowe.









  8) Rupi Kaur - Mleko i miód


Jest to pozycja, która stała się dla mnie czymś wyjątkowym. Od dawana marzyłam o zakupie tomiku poezji, a ten pojawił się w wyjątkowo dla mnie trudnym okresie życia. "Mleko i miód" ukazuje cztery aspekty życia, które są nieodłączne. Jak możecie zauważyć, okładka jest niestety zarysowana, lecz taka już była, kiedy otworzyłam paczkę. Moje ulubione wiersze pozaznaczałam kolorowymi zakładkami indeksującymi, które lepiej widać na zdjęciu całościowym. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tym tomikiem. 

"the thing about writing 
is I can't tell if it's
healing or destroying
me"





9) Tarryn Fisher - Mimo naszych kłamstw
10) Mia Sheridan - Bez winy
11) Mia Sheridan - Bez szans


"Bez winy" Mii Sheridan udało mi się przeczytać w tym miesiącu w szybkim tempie i jestem pewna, że gdyby nie natłok pracy skończyłabym ją w jeden dzień. Książki tej autorki pochłaniam w zaskakującym tempie, nad czym ubolewam, ponieważ uwielbiam je czytać. Jestem pewna, że "Bez szans" również mnie oczaruje. Co do "Mimo naszych kłamstw" jest ostatnią częścią trylogii "Mimo naszych win". Niestety nie przeczytałam jeszcze drugiej części, jednak mam zamiar zacząć ją tuż po "Królu kruków", którego czytam obecnie. Tarryn Fisher pojawia się w tym poście już po raz drugi, jednak tym razem w typowym romansie, które są dla mnie doskonały przerywnikiem między książkami fantasy, science-fiction, a podręcznikami!







Post pragnę zakończyć tymi oto pięknościami. 
12) J.K Rowling - Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz.
13) J.K Rowling - Baśnie Barda Beedle'a
14) J.K Rowling - Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć,
15) J.K Rowling - Quiddith przez wieki.

Są to kolejne książki nawiązujące do uniwersum Harry'ego Pottera. Te "dodatki" oraz scenariusz były moimi pozycjami obowiązkowymi. "Baśnie Barda Beedle'a" posiadam w wersji anglojęzycznej, która jest równie pięknie wydana, jak ta tutaj.
Media Rodzinne rzeczywiście zrobiły kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o wygląd okładek. O treści zaś wypowiem się za kilka miesięcy w jednym poście. Scenariusz zaś zamierzam przeczytać pod koniec kwietnia i wtedy podzielić się z wami moją opinią.





I tak docieramy do końca postu. Przez dwa miesiące kupiłam 15 książek!! Mój portfel, aż płacze, a kolejne premiery już niedługo! Półek braknie, a książki same, magicznie przybywają. A Wy co ostatnio upolowaliście? Podzielcie się tym w komentarzach!







Aelin Ether
25 marca 2017

środa, 22 marca 2017

Wyjaśnienie, powrót i wielkie zmiany


   Moje życie ostatnio przybrało nieoczekiwany obrót. Wszystko wywróciło się do góry nogami, przez co musiałam zawiesić bloga. Teraz, na nowo pragnę dzielić się z Wami moimi przemyśleniami.

   Mam zamiar wprowadzić kilka zmian. Posty powinny pojawiać się minimum raz w tygodniu. Co więcej, raz na dwa tygodnie postaram się dodać post nierecenzencki. Na blogu pojawiać się będą różne akcje, podsumowania miesiąca czy tagi. Postaram się w niedalekiej przyszłości zorganizować dla Was konkurs. Wznowię dodawanie postów na Facebooku, na którego serdecznie zapraszam! Chcę, abyście czerpali z lektury mojego bloga jak najwięcej przyjemności, dlatego zamierzam również udoskonalić szablon oraz wszystkie rzeczy z nim związane.

   Jeśli macie jakieś propozycję, dotyczące mojego bloga lub pytania, które chcecie zadać to śmiało, piszcie w komentarzach!


Pozdrawiam,
Aelin Ether

niedziela, 8 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016 i plany na 2017

   
   Trochę z opóźnieniem, ale jest. Oto czytelnicze podsumowanie minionego roku. Nie jestem z niego zbyt zadowolona, jednak nie mogę narzekać na jakość książek jakie przeczytałam. Ponieważ zapisuję wszystkie tytuły jakie przeczytałam oraz ocenę od razu po skończeniu powieści poniżej dokładnie znajdziecie CALUTKĄ moją czytelniczą listę z 2016 roku, a później kilka zdań podsumowania.


Styczeń
1. John Flanagan - Zwiadowcy. Księga 1  7/10
2. Lois Lowry - Dawca   9/10
3. Lois Lowry - Skrawki błękitu   7/10
4. Lois Lowry - Posłaniec   8/10
5. P.C Cast + Kristin Cast - Naznaczona   5/10
6. P.J Palacio - Cud chłopak   6/10
7. Agatha Christie - Morderstwo w Orient Expresie   9/10

Luty
1. L.H Zelman - Tożsamość Anioła   5/10
2. Lisa McMann - Sen   7/10
3. Lisa McMann - Mgła   8/10
4. Lisa McMann - Koniec   8/10
5. Ewa Nowak - Wszystko, tylko nie mięta   9/10
6. Carlos Ruiz Zafon - Książę Mgły   5/10
7. Amy Ewing - Biała róża   9/10
8. Lauren Oliver - Panika   6/10
9. Victoria Avegard - Szklany Miecz   10/10 (zakończenie!!!)
10. Richaelle Mead - Akademia Wampirów   8/10
11. Richaelle Mead - Akademia Wampirów. W szponach mrozu   8/10
12. Agatha Christie - Noc w bibliotece   8/10

Marzec
1. Dan Brown - Anioły i demony   9/10
2. Sara Shepard - Pretty Little Liars: Kłamczuchy   8/10
3. Sara Shepard - Pretty Little Liars: Bez skazy   9/10
4. Sara Shepard - Pretty Little Liars: Doskonałe   8/10

Kwiecień
1. Danielle L.Jensen - Porwana pieśniarka   9,5/10
2. Sara Shepard - Pretty Little Liars: Niewiarygodne   8/10
3.Sara Shepard - Pretty Little Liars: Zepsute   8/10
4. Cinda Williams Chima - Król Demon   8/10

Maj
3. Marie Rutkoski - Niezwyciężona. Pojedynek   8,5/10
4. Cassandra Clare - Diabelskie Maszyny. Mechaniczny Anioł   8/10

Czerwiec
1. Stephen King - Carrie   7/10
2. Erika Johansen - Królowa Tearlingu   10/10
3. Collen Hoover - Maybe Someday (tutaj zapisane mam tylko serduszka)
4. Collen Hoover - Ugly Love   10/10
5, Sarah J. Mass - Królowa cieni   8/10
6. John Corey Whaley - Chłopak, który stracił głowę   7/10
7. Tarryn Fisher - Mimo moich win   10/10
8. Andrzej Sapkowski - Ostatnie życzenie 9/10

Lipiec
1. Rachel Hartman - Serafina   8/10
2. Leigh Bardugo - Cień i Kość   8/10 <3
3. Leigh Bardugo - Szturm i Grom   7/10
4. Rachel Hartman - Łuska w cieniu   9/10
5. Leigh Bardugo - Ruina i Rewolta   8/10
6. Kristin Cashore - Wybrańcy   9/10
7. Agatha Christie - Morderstwo w Orient Expresie   10/10 (ponownie)
8. Kristin Cashore - Iskra   8/10
9. Marie Lu - Rebeliant, Legenda   9/10
10. Marie Lu - Rebeliant. Wybraniec   9/10
11. Marie Lu - Rebeliant. Patriota   8/10
12. Cassandra Clare - Diabelskie Maszyny. Mechaniczny książę  7/10
13. Olga Gromyko - Zawód: Wiedźma 1   4/10

Sierpień
1. Trudi Canavan - Trylogia Czarnego Maga. Nowicjuszka   9/10
2. Trudi Canavan - Trylogia Czarnego Maga. Wielki mistrz   9/10
3. Alyxandra Harvey - Córka medium   9/10
4. Mia Sheridan - Bez słów   9/10
5. Stephen King - Lśnienie   7/10
6. Pittacus Lore - Jestem numerem cztery   7/10
7. Danielle L. Jensen - Ukryta Łowczyni   9/10

Wrzesień
1. Olivia Samms - Szkic. Kronika Bei   6/10
2. Cassandra Clare - Diabelskie Maszyny. Mechaniczna księżniczka   8,5/10

Październik
---------

Listopad
3. J.K. Rowling i innni - Harry Potter i Przeklęte Dziecko   10/10 (wkrótce recenzja)

Grudzień
--------


Zdecydowanie najgorszym moim czytelniczym miesiącem był październik i grudzień, co spowodowane było głównie brakiem czasu na czytanie. Luty i lipiec to te miesiące, w których siedziałam non stop z książkami, co raczej widać. W porównaniu do tamtego roku powieści, które czytałam teraz były grubsze i zdecydowanie lepiej trafiałam w ciekawe tytuły. Największym rozczarowaniem roku 2016 był Stephen King. Po tylu zachwytach spodziewałam się prawdziwej bomby, zdołałam przeczytać tylko dwie jego książki, z których żadna nie zmroziła krwi w moich żyłach. Jednak postanowiłam się nie zniechęcać. Zaskoczeniem była Colleen Hoover, Leigh Bardugo, Marie Lu oraz Danielle L. Jensen. Najszybciej przeczytaną książką w 2016 roku był " Harry Potter i Przeklęte Dziecko". Źle wspominam książki takie jak "Książe Mgły", "Zawód: Wiedźma 1" oraz "Szkic. Kroniki Bei". W sumie w 2016 roku przeczytałam 65 książek.


Plan na 2017 rok

   Nie chcę stawiać sobie wygórowanych wymagań, ani pisać, że "przeczytam tyle książek ile mam wzrostu", ponieważ w tym roku stawiać chcę głównie na jakość. Wybrałam sobie kilka głównych pozycji, które muszę przeczytać. Reszta książek będzie spontaniczna.
   Oto lista książek na 2017 rok:
1. Trudi Canavan - Kapłanka w bieli
2. Erika Johansen - Inwazja na Tearling
3.Jane Austen - Duma i uprzedzenie
4. Andy Weir - Marsjanin
5. Danielle L. Jensen - Waleczna Czarownica
6 George R.R. Martin - Starcie królów
7. Maggie Stiefvater - Król kruków
8. Diana Gabaldon - Obca
9. Siri Pettersen - Dziecko Odyna
10. Tarryn Fisher - Mimo Twoich Łez
11. Sarah J. Mass - Dwór mgieł i furii
12. S.J Kincaid - Diabolika
13. Cassandra Clare - Pani Noc
14. Marie Lu - Malfetto. Drużyna Róży
15. Stephen King - To



A wy, macie jakieś czytelnicze plany na ten rok? I jak myślicie, nie sparzę się ponownie na Kingu?
Zaczytanego Nowego Roku, kochani!





Aelin, 8 styczeń 2017

piątek, 6 stycznia 2017

9) Richelle Mead - Akademia Wampirów








Tytuł: Akademia Wampirów
Autor: Richelle Mead
Cykl: Akademia Wampirów (I)
Liczba stron: 336
Data wydania: 10 lutego 2010
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tłumaczenie: Monika Gajdzińska







   Z "Akademią Wampirów" po raz pierwszy do czynienia miałam trzy lata temu, Już wtedy kompletnie wsiąkłam w świat Rose i Lissy. Pamiętam, jak z początkową niechęcią sięgnęłam po ten tytuł. Wampiry? "Kolejna historia typu Zmierzch"- pomyślałam. Jak bardzo mogłam się mylić!

   "Akademia Wampirów" rozpoczyna sześcio-tomowy cykl pod tym samym tytułem. I choć z początku nie byłam do niej przekonana to pochłonęłam cztery części, nawet kilka razy. Czyta się je wszystkie przyjemnie i choć pierwszy tom nie jest moim ulubionym to wspominam go bardzo dobrze. Niedawno miałam przyjemność po raz kolejny przeczytać ten tytuł, a to wszystko za sprawą mojej przyjaciółki, którą serdecznie pozdrawiam, Cudownie było mieć ją ponownie w swoich rękach i przywitać się z Rose, Lissą oraz Dymitrem jak ze starymi znajomymi. Postanowiłam, więc tym razem spojrzeć na nią chłodnym okiem i zrecenzować ją dla Was. 

   Bohaterowie w tej powieści to dobrze wykreowane postacie, których wszystkie cechy poznaje się wraz z biegiem historii. Rose, główna bohaterka, potrafi wybrnąć z każdej sytuacji, a jej cięty język czyni z niej zdecydowanie pozytywną w odbiorze postać. Lissa, najlepsza przyjaciółka Rose i moroj, nie przypadła mi zbytnio do gustu, odbierałam ją zawsze jako płaską i nudną postać. Lissę i Rose łączy więź, która jest niezwykła. Pozwala ona Rose "wniknąć" w ciało Vasilisy i widzieć to samo co mojorka. Podziwiam nie tylko ich magiczną więź, lecz także prawdziwą i dozgonną przyjaźń. 

   Książka jest lekka i przyjemna w odbiorze, lecz nie jest to jakieś wybitne dzieło, nad którym można było by się zachwycać godzinami. Czas przy niej leci szybciej, jednak po odłożeniu książki nie zostałam z nią myślami zbyt długo. Ot, lekka lektura na rozluźnienie. 

   Jednym z minusów, które teraz dostrzegłam jest styl autorki. Wydaje mi się zbyt infantylny, nawet jak na cykl dla młodzieży. Niektóre z dialogów wywoływały u mnie uśmiech. Opisy zaś były z początku ciekawe, jednak po mniej więcej połowie książki większość omijałam. 

   Wątek miłosny w tej powieści zasługuje na uznanie i myślę, że to głównie dzięki niemu nie odłożyłam tej książki po kilkudziesięciu stronach. Pomiędzy tajemnicami, strachem i niepewnością znalazło się miejsce na pożądanie. I właśnie tutaj pojawia się Dymitr, który powala mnie na łopatki za każdym razem. Uwielbiam sposób w jaki ta postać jest wykreowana i przedstawiona. Zaś jego relacje z Rose są czymś co podnosi moją ocenę dla tej książki. Z niecierpliwością czekałam na sceny, w których to zajdzie jakaś interakcja pomiędzy tymi obiema postaciami.

   Podsumowując, "Akademia Wampirów" pióra Richelle Mead jest książką lekką i przyjemną. Spędzony z nią czas nie jest zmarnowanym, Dzięki niej mogłam się zrelaksować i przez chwilę zatopić się w świecie dampirów i morojów oraz zasmakować szczypty niebezpiecznego pożądania. Chodź język i kunszt autorki nie jest specjalnie dobry to powieść ta zdecydowanie zasługuje na szansę.



Moja ocena: 7/10


Aelin, 6 styczeń 2017

piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt!



 Życzę Wam wszystkim spełnienia marzeń! To my sami wiemy, co jest nam potrzebne.
Życzę Wam wszystkim wytrwałości! To ona sprawia, że chce nam się iść przed siebie.
Życzę Wam wszystkim radości! To ona czyni nasze dni piękniejszymi,
Życzę Wam wszystkim zdrowia! To dzięki niemu możemy w pełni wykorzystywać nasze życie.
Życzę Wam wszystkim książek! To one ubarwiają nam spędzone tutaj chwile.

sobota, 3 grudnia 2016

8) Colleen Hoover - November 9













Tytuł: November 9
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 327
Data wydania: 9 listopada 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski









   Po każdej książce Colleen Hoover moje serce rozpada się na tysiące kawałków ( może wyjątkiem jest "Hopeless", wtedy rozpadło się tylko na dwa). Tak było i tym razem. Czytanie sprawiało mi ból, a łzy cisnęły się do oczu. Po ostatniej kropce mój mózg odmówił współpracy, a ciało zostało zalane falą emocji - smutkiem, radością, miłością, fascynacją i zwątpieniem. Jak mam przestać szukać idealnej miłości skoro Colleen Hoover napawa nadzieją? Jak mam nie wątpić w to, że taka miłość istnieje, skoro wydaje się za bardzo literacka? "November 9" nie tylko pokazała mi nowe oblicze miłości, lecz także obudziła we mnie emocje i skłoniła do przemyśleń. Zdecydowanie jest to książka, o której będę pamiętała. Dlaczego? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w dzisiejszej recenzji.


' Whoever said the truth hurts was being an optimist. The truth is an excruciatingly painful son of a bitch. '

   "November 9" autorstwa Colleen Hoover opowiada o Fallon i Benie, osobach, które pewnego przypadkowo znalazły się w tym samym miejscu i tym samym czasie. Los chciał, by połączyła ich historia rodem z romansu. Fallon to dziewczyna marząca o wznowieniu kariery aktorki, przerwała ją z powodu nieszczęśliwego wypadku, który przytrafił się jej, gdy miała szesnaście lat, Od tamtej pory między innymi na jej twarzy widnieją blizny po oparzeniu, które zniszczyły jej karierę w Hollywood. Zaś Ben to student, który jest pisarzem. Jego osoba jest dość trudna to przybliżenia, więc przejdźmy dalej. "Chodź los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna się kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej."

' "Kochała mnie" w cudzysłowie
Całowała mnie pogrubioną czcionką
PRÓBOWAŁEM JĄ ZATRZYMAĆ wielkimi literami
Zostawiła mnie z wielokropkiem... '

   Książki Colleen Hoover mnie olśniewają i trafiają do mojej listy najlepszych jakie kiedykolwiek przeczytałam. Co jest ich fenomenem? "November 9" ujęło mnie przede wszystkim przesłaniem. Pokazało, że nie trzeba być idealnym, by zostać pokochanym, a miłość nie zawsze jest taka cudowna. Jest to opowieść o szukaniu samoakceptacji, miłości, a przede wszystkim o przeznaczeniu. Styl autorki jak zwykle sprawił, że książkę pochłonęłam w jeden wieczór. Barwne opisy nie przynudzały, lecz ubarwiały zdarzenia jak i całą opowieść.

' Uśmiechnęła się i opuściła głowę.
-Czuję się głupio.
-Ledwo cię znam, więc nie będę się z tobą kłócił na temat poziomu twojej inteligencji, bo możesz równie dobrze być głupia jak but. Ale przynajmniej jesteś ładna. '

   Zaczynając swoją przygodę z tym tytułem nie spodziewałam się kolejnej tak oryginalnej, a jednocześnie tak typowej dla tej pisarki opowieści. Nie mam tu na myśli przewidywalności, chociaż w sumie po głębszym zastanowieniu można się domyślić kilku rzeczy, chodzi mi raczej o ten styl tak bardzo "Hooverowski". Gdyby ktokolwiek dał mi do przeczytania rozdział jej książki, której dotychczas nie przeczytałam, bez przekazania mi informacji o tym, że to Colleen Hoover jest autorką, myślę, że zdecydowanie poznałabym jej dzieło. Co do owych rzeczach, których można było się domyśleć... Książka "November 9" wciąga i powoduje, że nawet jeśli mamy jakieś podejrzenia to one szybko zostają wymazane, ponieważ zostajemy wessani w wir zdarzeń.

'You'll never be able to find yourself if you're lost in someone else.'

   Wielokrotnie prawie krzyczałam na bohaterów, ponieważ byłam wściekła z tego jakich decyzji dokonywali. Jestem wielką romantyczką i może dlatego pochłaniam tak książki tej autorki, ponieważ doskonale oddają koloryt miłości w różnych etapach życia jak i są niezwykle romantyczne. Z drugiej strony, przez nie stawiam sobie bardzo wysokie wymagania dotyczące chłopców. Przez "Maybe Someday" mój idealny chłopak musi umieć grać na gitarze, zaś przez "November 9" musi umieć ubierać swoje uczucia w słowa jak i być zdolny do tego, aby kochać mnie taką jaka jestem - pełną skaz jak każdy, jednak zdecydowanie nie gorszą.

' Kiedy znajdujesz miłość, to ją bierzesz. Chwytasz obiema rękami i robisz co w swojej mocy, żeby jej nie puścić. Nie możesz tak po prostu od niej odejść i oczekiwać, że będzie trwać, dopóki nie będziesz na nią gotowa. '

' Jedną z rzeczy, o których zawsze staram się sobie przypominać, jest to, że każdy ma blizny. – mówi. – Wielu z nich ma gorsze ode mnie. Jedyną różnicą jest to, że moje
są widoczne, a większości ludzi nie. '

'Ciało to po prostu opakowanie dla skarbów, które skrywamy wewnątrz siebie. A Ty jesteś pełna skarbów. Bezinteresowności, życzliwości, współczucia. Tego co naprawdę się liczy. Młodość i piękno przemijają. Dobroć - nie.'

   Jesteśmy świadkami przemian zachodzących w życiu bohaterów, którzy spotykają się tylko raz w roku, właśnie tego tytułowego dziewiątego listopada. Możemy dostrzec dynamiczność i ulotność życia. Jednocześnie zauważając, że również nasze uczucia potrafią zgasnąć w ułamku sekundy. Colleen Hoover stosuje w swojej powieści wiele symboli, o których tak na prawdę nie mogę napisać, ponieważ byłoby to zbyt dużym spoilerem. Zauważyłam to dopiero teraz, pisząc tę recenzję, ponieważ książka oczarowuje, zabiera zdolność myślenia o czymś innym niż o niej samej. Jednak nie jest to tylko opowieść smutna i dołująca, jak w każdej książce tej autorki znajduje się w niej humor. Wiele razy uśmiechałam się szeroko, czytając dialogi czy przemyślenia bohaterów. Myślę, że to bardzo dobrze, że Collen Hoover zastosowała ten zabieg, ponieważ złagodził on resztę negatywnych emocji, które można było znaleźć w tej książce.


' - Ben. Czy ty... uprawiasz ze mną booksting?
- Booksting?
- Tak. No wiesz, kiedy seksowny facet rozmawia z dziewczyną o książkach. To jak sexting, tyle że na głos i z książkami zamiast seksu. Nie żeby to miało coś wspólnego z smsami. Dobra, więc pewnie nie ma też nic wspólnego z sextingiem, ale w mojej głowie to miało sens. '


   Ów tytuł przede wszystkim wpływa na czytelnika i jego sposób patrzenia na siebie. Nie potrafię rozwodzić się nad geniuszem Collen Hoover nie odwołując się do konkretnych przykładów z "November 9", jednak jeśli ktokolwiek uważa jej książki za płytkie lub bez głębszego sensu, powinien przeczytać właśnie ten tytuł. Widzimy tutaj wewnętrzną przemianę Fallon, która pod koniec książki wręcz rozkwita. Pod wpływem miłości ( i nie tylko) z zakompleksionej dziewczyny przeistacza się w pewną siebie, młodą kobietę. Fenomenem pani Hoover jest sposób w jaki obrazuje czytelnikowi uczucia, odwołując się do znanych nam sytuacji życiowych. Właśnie to uwielbiam w jej powieściach - mogę w nich znaleźć cząstkę siebie.

' Na moje wady patrzy przez palce
Ma o mnie fałszywe mniemanie
Lecz pieszcząc ustami mą skórę
Odkryje, że ją oszukiwałem '

   Reasumując, książka Colleen Hoover pod tytułem "November 9" jest powieścią zapadającą w pamięć. Zachwyca, wciąga jak i również przytłacza emocjami, którymi jest naszpikowana. Nie da się jej czytać z obojętnością. Na jej kartach każdy odnajdzie cząstkę siebie, a dzięki temu wczuje się w tą historię - pełną radości, smutku, miłości i bólu. Opowieść, przynajmniej mnie, skłoniła do refleksji na temat samoakceptacji i swojej fizyczności. Pomaga spojrzeć na miłość inaczej, nie z perspektywy codziennych spotkań, mijanych dni, lecz z perspektywy lat. Ukazuje, w jaki sposób to niesamowite uczucie rozwija się, jak jasno potrafi płonąć. Pokazuje również jak emocje wpływają na to co robimy, jak się zachowujemy. Polecam ją osobom, które tak jak ja uwielbiają odnajdywać w książkach siebie, a przede wszystkim nie boją się tego robić, jak i osobom, które chcą przeczytać coś więcej niż kolejny dobry romans.




Moja ocena 10/10



Aelin, 03-12-2016

niedziela, 20 listopada 2016

7) Susan Dennard - Prawdodziejka









Tytuł: Prawdodziejka (Truthwitch)
Autor: Susan Dennard
Cykl: Czaroziemie
Liczba stron: 391
Data wydania: 12 października 2016
Wydawnictwo: SNQ
Tłumaczenie: Regina Kołek i Maciej Pawlak











" Przypomniała mi dlaczego sięgnęłam po fantastykę: znajdziemy tu niebezpieczny i tętniący życiem świat, bogato nakreślone postaci i olśniewającą intrygę (...) I o ile Susan Dennard oddaje hołd klasyce, to kładzie również podwaliny pod zupełnie nowy rozdział w historii gatunku." 
~~Sarah J. Mass


   "Przyjaźń potrafi być opowieścią mniej epicką od miłości" - takie słowa możemy przeczytać w podziękowaniach znajdujących się na końcu książki debiutującej Susan Dennard. Niezbyt często wspominam o tej części książki, w której autor dziękuje i wymienia nazwiska wielu ludzi, ponieważ rzadko je czytam. Dla "Prawdodziejki" musiałam zrobić wyjątek, ponieważ zauważyłam w niej nazwisko znanej autorki - litery głosiły, że Sarah J. Mass jest bardzo dobrą przyjaciółką pisarki. Wtedy recenzja autorki "Szklanego Tronu" czy "Dworu Cierni i Róż" okazała się uzasadniona, bowiem po przeczytaniu tej książki nie rozumiałam jej sensu. Wcale nie chcę powiedzieć, że "Prawdodziejka" to zła książka, ponieważ dobrze spędziłam czas czytając ów tytuł, jednak zachwyty zawarte w słowach Pani Mass, umieszczone na "skrzydełkach", moim zdaniem są mocno przesadzone. 

   "Prawdodziejka" opowiada o losach Safi i Iseult - młodych czarodziejek, które wpadły w tarapaty. Safiya jest jedyną w Czaroziemiach prawdodziejką, zdolną wykryć każde kłamstwo. Ukrywa ona swoją moc, by nie została wykorzystana. Iseult zaś jest więzodziejką, lecz jej moce są tajemnicą nawet dla niej. Obie są więziosiostrami - połączone przez los, nierozłączne tworzą doskonały duet. Jednak zbliżają się niespokojne czasy, a dziewczyny, które pragnął przede wszystkim wolności muszą uciekać i walczyć o przetrwanie w świecie, który nie jest już tak przyjazny jak kiedyś.

   Tytuł ten przyciągnął moją uwagę nie tylko recenzją na okładce oraz ze względu na opinie Anity z "Book Reviews by Anita", lecz także intrygującą okładką, bardzo dobrze oddającą ducha książki, bowiem centrum, alfą i omegą w niej jest tytułowa prawdodziejka - Safiya fon Hasstrel.  I jak zazwyczaj uwielbiam mocnych bohaterów tak tutaj, Safi mnie irytowała. Zdecydowana, waleczna, ale jednocześnie płaska i nierealistyczna. Autorka starała się stworzyć wielowymiarową postać, podczas gdy stworzyła zwykłą i nudną bohaterkę, która czasami na prawdę potrafi zdenerwować czytelnika. Towarzyszy jej Iseult, jej więziosiostra, rozsądna i spokojna, "beta" w owym duecie. Z nią problem jest identyczny, kolejna nudna postać, która nie jest niczym więcej niż opanowaną, nieznającą swojej mocy dziewczyną z obsesją na punkcie bezpieczeństwa i dobra Safi. 
   Większość postaci w "Prawdodziejce" jest czarna lub biała, bohaterowie nie mają różnych cech - są po prostu źli, dobrzy lub udający złych. W przeciwieństwie do Sarah J. Mass nie widzę tutaj bogato nakreślony bohaterów. Wyjątkiem może być Aedun i Lalkarka, które są moimi ulubionymi razem z Merikiem. Aedun to krwiodziej, który urzekł mnie swoją prawdziwością na tle innych postaci, zaś Lalkarka jest postacią z bardzo ciekawie wykreowaną historią. Gdybym, miała napisać o nich więcej, musiałabym zdradzić sporą część fabuły, a tego chyba nikt nie chce. Wymieniłam jeszcze Merika - postać w miarę zwykłą, lecz z powodu sposobu opisywania jego osoby nie mogę o nim zapomnieć, autorka po prostu sprawia, że czytelnik ulega urokowi księcia i nie chce od niego uciec.

   Jednym z plusów "Prawdodziejki" jest łatwy i przyjemny styl autorki. Książkę czytało mi się na prawdę szybko i przyjemnie. Świat, wymyślony przez Susan Dennard urzekł mnie i wessał. Mamy tutaj do czynienia z niewątpliwie wielką wyobraźnią pisarki, która prezentuje nam miejsce przemyślane i pełne magii, która zaczarowywuje. Barwne opisy zdecydowanie pobudziły moją wyobraźnię. Zwłaszcza opisy walk były bardzo dobrze napisane, prawie słyszałam brzdęk metali i oddechy walczących! Akcja jest szybka i wartka, nie sposób się nudzić - wyjątkiem jest koniec powieści, przez który brnęłam niczym przez smołę. Wtedy zaczyna robić się na prawdę nudno, a autorka wiedząc o tym chce wszystko naprawić nieudolnym zwrotem akcji, który nie wywarł na mnie ogromnego wrażenia.

   Sam pomysł na fabułę był doskonały, lecz jego wykonanie już trochę mniej. W "Prawdodziejce" znajdziemy wiele przeplatających się ze sobą wątków. Jednym z nich jest typowy wątek miłosny, który moim zdaniem jest prawdziwą porażką, ponieważ jest przewidywalny i schematyczny. Oprócz niego możemy zauważyć wątek polityczny, który bardzo mi się spodobał i wolałabym żeby był bardziej rozbudowany. Wiele wątków zostało uciętych, nie wiem czy pojawiają się w następnej części, więc nie uznaję tego za minus - być może było to zaplanowane działanie, które miało na celu zachęcenie do poznania dalszych losów bohaterów. Intryg nie było zbyt wiele co mnie zasmuciło, jednak opisy dziejów Czaroziemi mnie zachwycił. Powieść jest przewidywalna, lecz nie zniechęcało mnie to do dalszego czytania. Jak już wcześniej wspomniałam autorka próbowała zastosować zwrot akcji, jednak zrobiła to trochę nieudolnie i marnie jej to wyszło. Nie wiem czy to dlatego, że przeczytałam wiele książek z gatunku fantasy, czy też przez brak doświadczenia pisarki co zdecydowanie odbiło się na jakości treści.


   Podsumowując, "Prawdodziejka" pióra Susan Dennard jest dobrą i lekką lekturą na długie jesienno-zimowe wieczory, Klimat w niej panujący, urzeka i wywołuje uśmiech na twarzy. Styl autorki jest przyjemny, świat doskonale wykreowany. Minusem jest przewidywalność i zdecydowanie szablonowi bohaterowie, którzy czasami potrafią zdenerwować. Niedokończone wątki i romans uznam za neutralne punkty, które ani nie podwyższają, ani nie zaniżają oceny. Opisy przyrody i walk przenoszą czytelnika w zupełnie nowy świat pełen magii i walki o przetrwanie. Zdecydowanie jest to książka, którą warto przeczytać, chociażby dla wyrobienia sobie własnej opinii, zaznajomienia się z tym niezwykłym światem oraz spędzenia przyjemnych chwil z Safi, Iseult oraz Merikiem. Czekam na kontynuację, mając nadzieję, że debiut nauczył czegoś Susan Dennard, a jej dobra przyjaciółka Sarah J. Mass udzieliła jej pewnych wskazówek sprawiając, że kontynuacja powali mnie na kolana!






Moja ocena: 7/10

Aelin, 20 listopada 2016

sobota, 12 listopada 2016

Liebster Award #1






   Za nominację do mojego pierwszego Liebster Award dziękuję Klaudii z Książki, recenzje, czytelnicy.
Mój "pierwszy raz" ;)




1. Czy masz taką książkę, która pomimo tego, że kiedyś uważałaś ją za swoją ulubioną, całkowicie wyparowała z Twojej pamięci?

   Aby odpowiedzieć na to pytanie musiałam wstać i zerknąć na moją kolekcję, oraz notatki ( tak zapisuję KAŻDĄ przeczytaną książkę). Jestem osobą, która bardzo przywiązuje się do książek, więc rzadko o nich zapominam, zwłaszcza o mojej ulubionej! Jednak jest taka, przyznaję się. W lipcu 2014 roku wypożyczyłam "Królestwo czarnego łabędzia" pióra Lee Carroll. Zupełnie o niej zapomniałam, mimo że w moim zeszyciku widnieje z dziesięć serduszek zaraz obok tego tytułu. Nie pamiętam o czym było, kojarzę tylko słowa takie jak: ogród, dziewczyna, Londyn (?), pożar.


2. Wolisz kupować książki w księgarniach, czy też częściej zaglądasz do biblioteki ?

   Kocham mieć swoje egzemplarze książek, mam ich ponad 250. Jestem uzależniona od książkowych zakupów, a kiedy wchodzę do księgarni...mój portfel bardzo to odczuwa. Jednak w wakacje mówię stop mojej "ułomności" i wypożyczam książki z biblioteki. Lubię ich zapach.


3. Jaka książka ma według Ciebie najpiękniejszą okładkę?
   "Czerwień rubinu" - Kerstin Gier. Uwielbiam ją. Uważam, że idealnie oddaje klimat książki!


4. Czy w Twoim gronie znajomych/rodziny są osoby czytające, czy raczej Twoje najbliższe otoczenie stroni od książek?

   Jedynie moja ciocia mieszkająca obok czyta, reszta mojej rodziny stroni od książek. Co do znajomych... Znajdzie się z 5 czytających :D


5. Jaką książkę bez wahania poleciłabyś przypadkowej osobie, o której guście nic nie wiesz?

   Zdecydowanie Harry'ego Pottera! To od niego zaczęła się moja przygoda z książkami. Z drugiej strony, wiele osób czytało w dzisiejszych czasach tą serię...


6. Czy oglądasz jakiegoś booktubera? Jeśli tak, to kto nim jest i co najbardziej Ci się u niego na kanale podoba?

    Oglądam Anitę z "Book Reviews by Anita", z którą też przeprowadziłam "wywiad". Podoba mi się w niej szczerość i sposób przekazywania emocji! To po prostu trzeba zobaczyć, nie da się tego opisać.


7. Czy Twoi znajomi wiedzą, że posiadasz bloga, czy też starasz się być wśród nich anonimowy?

   Ci najbliżsi wiedzą i bardzo mnie wspierają oraz motywują. Dziękuję Wam dziewczyny! <3


8. Co Cię skłoniło do założenia bloga?

     Kocham czytać książki, a możliwość dzielenia się moją miłością z innymi napawa mnie radością. Czemu więc nie miałabym robić czegoś co mnie uszczęśliwia? Zwłaszcza, że w moim życiu staram się robić wszystko bym była szczęśliwa!


9. Gdybyś mogła spędzić jeden dzień z wybranym przez siebie pisarzem, kto to by był i dlaczego? Czego chciałabyś się od niego dowiedzieć, o czym porozmawiać?

   Byłaby to Agata Christie! Kocham jej książki i styl, a to w jaki sposób potrafi poprowadzić wątki imponuje mi. Zapytałabym na pewno jak ona to robi, porozmawiałabym o jej inspiracjach i o Herkulesie Poirot.


10. Wolisz powieści polskie, czy też zagraniczne?

   Zdecydowanie zagraniczne, chociaż z polskich zamierzam w niedalekiej przyszłości przeczytać coś pióra Remigiusza Mroza. Może akurat przekonam się do twórczości rodaków?


11. Na co zwracasz największą uwagę podczas czytania?

   Na styl autora, ciekawe wątki i bohaterów. Nie potrafię czytać książki, która napisana jest po prostu źle. Przykładem może być "Czerwone jak krew". Dla mnie była ona beznadziejna pod względem stylu pisania i nie wiem czyja to była wina, autora czy tłumacza, ale nie mogłam tego czytać, po prostu nie mogłam i gdyby nie BookAThon nadal bym jej pewnie nie przeczytała. Co do wątków, przy książce nie chcę się nudzić, więc zwracam uwagę na ilość i jakość wątków. Musi ich być nie tylko sporo, lecz przede wszystkim muszą być dokończone. Nie ma nic gorszego od zastanawiania się co było dalej! Bohaterowie po prostu nie mogą być "płascy" i denerwujący.


MOJE PYTANIA.
1. Gdzie najbardziej lubisz czytać?
2. Jaka książka rozczarowała Cię najbardziej i dlaczego?
3.Czy jesteś w stanie słuchać muzyki podczas czytania, jeśli tak to jakiej?
4.Czy są takie tytuły po które na pewno nie sięgniesz?
5. Czy posiadasz swoje ulubione wydawnictwo, jeśli tak to jakie i dlaczego?
6. Do jakiej książki masz największy sentyment?
7. Najlepsza książka na zimowe wieczory to...
8. Najlepszy książkowy prezent to...
9. Bohater, który zainspirował Cię do działania to?
10. O jakiej książce na pewno nie zapomnisz?
11. Kiedy zaczęłaś/ zacząłeś czytać i co Cię do tego skłoniło?


Nominuję: 
1.Recenzje Klaudii
2.Zanurz się w książkach rodem z niebios...
3.Kocham czytać
4.Just&Books
5.Szelest Stron
6.Recenzje Devi
7.Moment Of Dreams
8. Każdą osobę, która chce odpowiedzieć na owe pytania, a następnie wstawić link w komentarzu!




Aelin, 12 listopada 2016

wtorek, 8 listopada 2016

Krótkie wyjaśnienie



   Blog ucichł, ponieważ w moim życiu coś w końcu zaczęło ze sobą grać. Przepisanie się do innej szkoły łączy się z obowiązkiem nadrabiania zaległości i to właśnie jest powód ciszy. Wracam już w weekend! Trzymajcie się cieplutko w te listopadowe, szare dni.


Pozdrawiam,
Aelin

piątek, 28 października 2016

Book Haul #1



   Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować zupełnie co innego, niż recenzja. Zapraszam Was na Book Haul!


   Oto moje zakupy, które zrobiłam w październiku. Nie mogłam przejść obojętnie obok premiery nowego Harr'ego Pottera, "Prawdodziejki", "Mimo twoich łez" czy dodruku "Króla Kruków"! "Szóstka Wron" w promocji z Kartą Empik? "Chemia Śmierci" za 9,99? Jak można było z tego nie skorzystać! Cztery paczki, a tyle radości.



1)  Susan Dennard - "Prawdodziejka"





   Przyznam się bez bicia, "Prawdodziejkę" kupiłam w ciemno, bez czytania opisu. Widząc pochlebną recenzję Sarah J. Mass postanowiłam od razu dokonać zakupu. Dopiero potem obejrzałam filmik u "Book Reviews by Anita" i nie pożałowałam. Gdy tylko dostałam zaproszenie do odbioru zamówienia, pobiegłam w podskokach. Panie i Panowie, to właśnie ta książka wyleczyła mnie z kaca książkowego! Jej recenzja powinna pojawić się niebawem.









2) Simon Becektt - "Chemia Śmierci"





Tę książkę poleciła mi koleżanka, a wiem o niej tylko tyle ile mówi czytelnikowi opis. Podobno książka trzyma w napięciu, a opisy są bardzo żywe i działają na wyobraźnię. Uwielbiam takie thrillery i bohaterów, którzy wykonują ciekawe zawody. Główna postać jest bowiem antropologiem sądowym. No i do tego ta cena! 9,99 !!!

"Już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść."






3) Legih Bardugo - Szóstka wron


      Kolejna przeceniona książka, chociaż kupiłabym ją nawet za jej normalną cenę. Skorzystałam z okazji i do zamówionej "Prawdodziejki" dopchnęłam "Szóstkę wron" oraz "Chemię śmierci" dopełniłam wszystko "Demonologami" i poczułam radość! Leigh Bardugo napisała jedną z ciekawszych i egzotyczniejszych trylogii jaką czytałam, a mianowicie Trylogię Girszy. Była to jedna z tych nielicznych serii, które przeczytałam podczas kaca książkowego w czasie trwania wakacji. I nie mogłam się w nią niestety dostatecznie wczuć, ale i tak poczułam tę magię płynącą z owej trylogii. Po tym mam bardzo duże wymagania względem "Szóstki wron" i nie mogę doczekać się kiedy ją przeczytam! Przede mną Harry Potter, a później Szósteczka. Wydanie tej powieści zasługuje na kilka słów, ponieważ jak wiadać na zamieszczonym niżej zdjęciu jest ona wydana genialnie. Czarne brzegi i czerwona wstążeczka służąca jako zakładka. GE-NIAL-NE. Zdecydowanie w moim guście!



4) J.K.Rowling, Jack Thorne, John Tiffany - "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"



   Wielka premiera, zamieszanie z przesyłkami... Chcąc odebrać moją paczkę z "Prawdodziejką" musiałam czekać, aż sprzedawca sprawdzi co zamówiłam. Za żadne skarby nie można było im sprzedać Harry'ego Pottera przed czasem. Inaczej ponieśli by ogromne koszty, powiedzieli mi to przepraszając za zamieszanie. Kiedy odbierałam go dwa dni później, okazało się, że mój egzemplarz jest uszkodzony. Jednak sprzedawca zauważył to pierwszy i od razu wymienił mi ją, a uszkodzoną schował. Empik... Serio zasługuje na takie hejty, czy tylko u mnie w mieście sprzedawcy są tacy mili? Nie wiem co powiedzieć o Przeklętym Dziecku. Nie chcę się nakręcać, ponieważ słyszałam różne opinię. Cały czas uspokajam się słowami: "To tylko scenariusz, nie jest to Harry Potter jakiego znasz i kochasz." Podchodzę do tej książki z dystansem, a przynajmniej taki mam plan.



5) Tarryn Fisher - "Mimo twoich łez"



   Jest to druga część trylogii " Mimo moich win", której pierwszą część połknęłam. Niecierpliwie czekałam na tę premierę, ponieważ poprzednia książka mnie zmiażdżyła i nie dawała o sobie zapomnieć. To "Mimo moich win" wywołało u mnie tak ogromnego kaca. Wiem, że nie jest to wybitna powieść, jednak poruszyła mnie dogłębnie i wciągnęła w swój świat nie chcąc wypuścić. W tym miesiącu książki, które zamówiłam to historie, które chcę jak najszybciej poznać. TERAZ! JUŻ! Nie mogę się doczekać czasu spędzonego z tym tytułem!






6) Maggie Stiefvater - "Król Kruków"






   To książka, na którą czekałam dobry rok. Nie była dostępna, aż w końcu doczekałam się dodruku. Kochane wydawnictwo Uroboros <3 Część pierwsza została rzucona na sprzedaż dzień przed podaną premierą, gdy tylko to zobaczyłam, zrobiłam kolejne zamówienie i potwierdziłam je natychmiast. Następnego dnia odświeżałam stronę z niecierpliwością, pozostałe dwa tomy zamówiłam już razem, teraz czekam, aż przyjdą. I tak mamy następną książkę, którą muszę jak najszybciej przeczytać. A czasu tak mało...






7) Geralt Brittle - "Demonolodzy. Ed i Lorranie Warren"







   Interesuje się zjawiskami paranormalnymi, więc to oczywiste, że musiałam zakupić ten tytuł. Jestem nastawiona na dreszcz emocji i strach. Przeczytałam pierwszy rozdział i nie poczułam nic... Może później się rozkręci? Nie mam pojęcia, aczkolwiek dam tej książce szansę. Zwłaszcza, że wydarzenia opisane w tej książce stanowiły inspiracje do filmów "Obecność" i "Obecność 2"









    Czytaliście, którąś z powyższych książek? A może macie zamiar? Koniecznie powiedzcie mi o tym w komentarzach!